środa, 4 grudnia 2013

Gorrrąca czekolada!

Ponieważ dni (i noce) stają się coraz zimniejsze i zimniejsze... a jak wiadomo, czasem kocyk i ciepła herbata nie wystarczają... można pozwolić sobie na małe szaleństwo. Ale dosłownie małe! W moim wypadku było bardzo małe (pojemność specjalnej filiżanki na czekoladę wynosiła około 100 ml).
W nawiasie już się wygadałam o co chodzi. Tak, o czekoladę. Ale taką na gorąco! Słodkie szaleństwo!

I proszę nie myśleć, że można kupić taką czekoladę w proszku i zrobić i wymagać, żeby była taaakaaa dobra. Co to, to nie! Nic z tych rzeczy. W proszku może być tylko cukier puder, kakao i mąka. Ale czekoladę... można zrobić w taki oto sposób jak poniżej...

Składniki: dobra gorzka lub deserowa czekolada (kilka kostek i to najlepiej takiej, która ma bardzo krótki skład), cukier waniliowy, jogurt naturalny, domowe lub dobre masło, migdały.

Zagotować wodę w małym garnuszku. Na niego postawić miseczkę (np. metalową) z pokruszonymi kostkami czekolady. Na parze rozpuścić czekoladę ciągle mieszając. Dodajemy łyżeczkę masła i dwie lub trzy łyżki jogurtu. Ciągle mieszamy. Na koniec dodajemy cukier waniliowy (tyle, ile kto lubi, żeby było delikatnie słodko, ale nie za słodko!). Wszystko ma się połączyć w jednolitą masę. Jeśli tak powstała czekolada jest za gęsta, należy dodać jeszcze jogurtu, według uznania.
Przelać do kubka lub filiżanki, zetrzeć na wierzch na tarce o bardzo malutkich oczkach migdały (jeden lub dwa) i migdałem również ozdobić czekoladę.


To na pewno poprawi każdą jesienną (już prawie zimową) depresję! ;)
Do tego koty na kolanach, ciepły koc, dobry film. Polecam!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza