niedziela, 31 marca 2013

We wish you a Merry... Easter...

Skąd ten tytuł? Myślę, że każdy w Polsce mają taki sam obraz za oknem jak ja. Jeśli nie, to w drugiej części posta przybliżę ten obraz...

Tymczasem chciałam się podzielić pysznościami jakie razem z moją Rodzicielką tworzyłyśmy przez ostatnie dwa dni. Zacznę jednak od koszyczka, który wczoraj miałam okazję święcić.




Jednak zanim udało mi się całą zawartość umieścić w koszyczku, niestety Lucyna przypomniała sobie, że koszyczek jest tak właściwie... jej.


Dziś rano, przed śniadaniem, również nie dała za wygraną i pomimo zawartości usadowiła się w koszyczku.


Kiedy jednak udało nam się wygrać z Lucynką i przekonać ją, że zawartość koszyka przyda nam się na śniadanie, przygotowałyśmy pyszności.





Poniższy chrzan obierałam i tarłam z nietypowym asortymentem... ponieważ nosze soczewki, a płacz nad chrzanem nie działa w tej czynności pomocniczo... okularki do pływania bardzo się przydały ;)




Jaja widoczne powyżej gotowane były w cebuli, a właściwie w obierkach z cebuli. Ze zwykłej i z czerwonej.


Na koniec sałatka, która chyba wyjątkowo mi się udała w tym roku, a jest już tradycją na każde Święta Wielkanocne.

A na koniec mazurek z gorzką czekoladą mojej Rodzicielki, ale ozdobiony przeze mnie oraz orzechowiec, który zmodyfikowałam na swoje potrzeby.



A teraz druga część posta, o której mówiłam.
Święta... czas spokoju, radości i wiosny... Wiosny? To co dzieje się za oknem, na pewno nie przypomina wiosny. Regularna zima... Przez chwilę spadł nawet mały grad!


Dla przypomnienia, rok temu Święta Wielkanocne wyglądały u nas tak... klik oraz tak... klik.

W związku z taką pogodą...
życzę Wam wszystkim dużo ciepła (może wreszcie nawet dużo słońca), spokoju i odpoczynku, dużo radości, nabrania energii do nowych wyzwań i nadziei na dalsze dni!
Wesołego Alleluja!

4 komentarze:

  1. Kot w koszyku? Skąd ja to znam! :) Chyba koty już tak mają, że usadowienie się w jak najmniejszej powierzchni plus na czymś na czym teoretycznie siadać nie powinny jest najfajniejsze na świecie :) Mazurek wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zawsze im mniejsza powierzchnia, tym bardziej kota kusi ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. ach te kociaki:)
    wszędzie wejdą

    OdpowiedzUsuń