niedziela, 11 sierpnia 2013

Zamek w Nowym Wiśniczu

Jakiś czas temu wybraliśmy się ze znajomymi do Nowego Wiśnicza. Jest to mała miejscowość położona ok. 50 km od Krakowa. Zdecydowaliśmy, że zwiedzanie zamku w owej miejscowości będzie idealnym sposobem na spędzenie jednej z sobót, aby zrobić coś innego niż zwykle.


Muszę przyznać, że chociaż zamek nie jest wielkości naszego krakowskiego Wawelu, to zrobił na mnie wrażenie. Powstał w XIV wieku, także jego najstarsze elementy pochodzą właśnie z tego okresu. Sam fakt cofnięcia się w czasie i próby zaaklimatyzowania względem epoki, która dawno upłynęła sprawił, że odbiór budowli stała się dla mnie czymś więcej niż tylko zwiedzanie.


Mianowicie mam tu na myśli dziecięce wyobrażenia księżniczek biegających po zamku w długich balowych sukniach. Tak, właśnie takie wyobrażenie miałam na temat zamków, kiedy w wieku... okołoszkolnym... miałam okazję zwiedzać historyczne budowle. Wyobrażałam sobie wtedy, że gdzieś pomiędzy turystami zwiedzającymi komnaty wciąż przemykają duchy tych księżniczek i książąt, że każdy szmer, którego nie potrafię zidentyfikować, to uderzenie obcasem przez takiego książęcego ducha w starą posadzkę. Wiadomo, że dziecięcy umysł dopowiada sobie niektóre elementy, tworząc własne historie, ale tak właśnie to na mnie działało.


Trochę podobnie oddziaływała na mnie wycieczka do Nowego Wiśnicza. Może nie było to aż tak mroczne przeżycie, ponieważ śród zorganizowanej grupy turystów z panią przewodnik na czele ciężko o takowe wyobrażenia. W szczególności, że nie było zbyt dużego echa, pogoda była piękna, a zamek wcale nie był aż tak duży i tajemniczy.


Pani przewodnik jednakże opowiadała bardzo ciekawie. Na tyle ciekawie, że można było po trochę wczuć się w historię zamku.


Zainteresowanych historią zamku zachęcam do odwiedzenia strony owego zamku z kilkoma podstawowymi wiadomościami na jego temat - klik.
Ponadto polecam informacje zawarte na stronie zawierającej bazę zamków polskich, w tym właśnie zamku w Nowym Wiśniczu - klik (i to chyba najciekawsza strona!).







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza